Zbiornik w Świnnej Porębie. Wodne atrakcje tylko dla najbogatszych?

Bogumił Storch
Rząd ma plan działki wokół jeziora sprzedawać w przetargach. - Bogacze zagrodzą nam drogę do wody! - alarmują gminy.

Ministerialny pomysł na sprzedaż, temu kto da więcej, działek wokół brzegów przyszłego jeziora wywołał niezadowolenie w dwóch gminach położonych nad powstającym zbiornikiem - w Mucharzu i Stryszowie.

Samorządy chciały jak najszybciej uzyskać prawa do tych gruntów, by już zacząć pozyskiwanie środków na planowane inwestycje, takie jak plaże, trasy spacerowe i rowerowe, przystanie żeglarskie i tramwaju wodnego, place kempingowe i pensjonaty.

Wszystko miało być budowane za unijne fundusze, w wysokości ok. 5,5 mln euro. Mieli duże szanse na takie pieniądze.

Wcześniej Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie, zarządca zbiornika i terenów wokół niego, powołując się na wytyczne z Warszawy, zwlekał z przekazaniem im gruntów, należących do Skarbu Państwa, choć mieli to obiecane.

Teraz wójtowie Stryszowa i Mucharza otrzymali oficjalną odpowiedź z Ministerstwa Środowiska. Twierdzą, że wynika z niej jasno, iż nie mają żadnych szans na działki.

„Sposób udostępnienia tych gruntów przyszłym użytkownikom powinien uwzględnić równe traktowanie zainteresowanych stron. W związku z tym wybór tych użytkowników gruntów powinien odbyć się w drodze przetargu publicznego ” - tak napisał, w odpowiedzi skierowanej do samorządowców z obu gmin, Marek Gajda, podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska.

Wójtowie nie kryją rozczarowania. Tłumaczą, że do przetargu może przystąpić dowolny inwestor dysponujący środkami finansowymi, na które gminy wcale sobie pozwolić nie będą mogły.

- To skazuje nasze plany na porażkę. Wszystko odbije się też na mieszkańcach i turystach, przede wszystkim tych mniej zamożnych - przekonuje Jan Wacławski, wójt Stryszowa. Podobnie uważają mieszkańcy.

- Ten, kto wygra przetarg będzie chciał zarobić, może ogrodzić teren, więc wypoczynek nad jeziorem będzie rozrywką dostępną tylko dla tych z wypchanym portfelem - martwią się mieszkańcy.

RZGW ma w posiadaniu niemal 100 hektarów gruntów wokół jeziora, które wcześniej skarb państwa wykupił głównie od mieszkających tu ludzi. Pod młotek pójdzie tylko część tego terenu.

- Mowa o zaledwie kilku procentach gruntów z tej puli - wyjaśnia Konrad Myślik, rzecznik prasowy RZGW, bo tyle nadaje się na inwestycje.

Myślik uspokaja samorządowców, że jeszcze nic niej jest przesądzone, bo inwestycja wciąż nie jest zakończona. Potrzeba na to jeszcze około roku.

- W tej chwili cała ta dyskusja o przekazaniu w takiej, czy innej formie tych terenów komukolwiek to dzielenie skóry na niedźwiedziu. Dopóki prac nie zakończymy nie ma sensu o tym rozmawiać - tłumaczy.

Samorządowcy obawiają się jednak, że jak nie zawalczą o ziemię teraz, potem może być za późno.

Dobroczynne działanie rzepy. Znasz je?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie