Mieszkańcy Wysokiej nie chcieli dać zdjęć do filmu z Polańskim

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Materiały prasowe " Czarodzieje z getta"
Materiały prasowe " Czarodzieje z getta" Robert Słuszniak/KRK FILM
Mieszkańcy wsi Wysoka pod Wadowicami mieli pomóc nakręcić film z Romanem Polańskim, ale odzewu z ich strony nie było. Choć strażacy mają już zebrane materiały, o jakie prosili ich producenci filmu, to prawie nikt nie zgodził się na to, by znalazły się one w filmowej biografii reżysera. Powodem miały być oskarżenia reżysera o pedofilię.

Zdjęcia z kręcenia scen do filmu w Krakowie:

Na facebookowy profil Ochotniczej Straży Pożarnej w Wysokiej (gm. Wadowice) niemal codziennie napływają archiwalne zdjęcia od mieszkańców. To odzew na ogłoszoną przez OSP w Wysokiej akcję. Druhowie, razem ze Stowarzyszeniem Na Rzecz Rozwoju Wysokiej realizują własny projekt: „Pamiętamy o naszych przodkach”. Mieszkańcy przesyłają zdjęcia ze swoich domowych archiwów sprzed wielu lat. Robią to chętnie.

Na fotografiach są panowie w gustownych, jak na czasy przed II wojną światową wąsach i binoklach, rolnicy na swoich podwórkach w otoczeniu kobiet w rozłożystych spódnicach, gromady dzieci oraz zwierząt gospodarskich i wiele innych zdjęć z tego okresu a więc dokładnie takie, o jakie prosili ich producenci filmu o Polańskim. Te jednak, mimo próśb filmowców, do nich nie trafiły. Tutaj chęci mieszkańców już nie było.

Nikt się nie zgłosił

Trzy lata temu twórca takich filmów jak: "Nóż w wodzie", "Dziecko Rosemary" i "Chinatown", przyjechał do Polski, by wystąpić w filmie o sobie. Dokument kinowy "Czarodzieje z getta " opowiadać będzie, głównie poprzez wspomnienia samego Polańskiego, o jego dzieciństwie w czasach II wojny światowej.

Druhowie chcieli pomóc zebrać mieszkańcom stare zdjęcia

Teraz pandemia mocno pokrzyżowała plany i dlatego premiera filmu odbędzie się najwcześniej w przyszłym roku.Obraz miał powstać bez wsparciu mieszkańców Wysokiej.

Prace nad filmem wciąż trwają. Większość zdjęć, w tym te z Wysokiej, już za nami, ale wciąż poszukujemy między innymi starych fotografii tej miejscowości

- mówi nam producentka i dziennikarka Anna Kokoszka-Romer, która razem z reżyserem Mateuszem Kudłą, dla krakowskiej wytwórni KRK FILM, pracują nad "Czarodziejami z Getta".
Dodaje, że znaleźli się jednak mieszkańcy wsi, którzy zdjęcia przekazali, bezpośrednio do Krakowa.

W zebraniu niezbędnych do montażu archiwaliów chcieli pomóc strażacy z jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Wysokiej.
"Skontaktował się z nami producent filmu dokumentalnego o Romanie Polańskim. Podczas wojny kilkuletniego Romka ukrywała jedna z rodzin z Wysokiej. Producent był z panem Polańskim odwiedzić miejsca, które pamięta z dzieciństwa. Była to dla niego bardzo wzruszająca wizyta. Obecnie są na etapie końcowym produkcji filmu i chcieliby jak najlepiej zaprezentować Wysoką, dlatego poszukujemy starych fotografii ze wsi Wysoka. Najlepiej z lat 30-40 ale mogą być też starsze, które mogliby wykorzystać" - ogłosili na początku tego roku druhowie.

Odzewu jednak nie ma do tej pory żadnego.

- Na tamto ogłoszenie nikt z mieszkańców nam nie odpowiedział. Nie pozyskaliśmy żadnych materiałów - przyznają strażacy, ale nie wykluczają, że coś się w tej sprawie ruszy po Wielkanocy. Ma dojść do narady strażackiej starszyzny w tej sprawie. - W końcu mieszkańcy cały czas nadsyłają zdjęcia z tamtych lat na nasz lokalne projekt - mówią.

Czy wpływ na to miały krytyczne głosy na temat oskarżanego o pedofilię Polańskiego? Strażacy zapewniają, że nie. - Mieliśmy już swój udział w filmach o których krytycznie się wypowiadano. Na przykład kręcono tu część scen do filmu "Kler" i nie było to problemem - zapewniają druhowie z Wysokiej.

Faktem jest jednak, że pomysł oddania zdjęć do filmu o Polańskim był mocno krytykowany we wsi. Chodziło głównie o zarzuty wobec reżysera o pedofilię, ale i o żydowskie pochodzenie. Tego typu krytyczny post zamieścił na Facebooku były poseł Kukiz'15 Józef Brynkus.

- Nikt tu do Żydów nic nie ma. Tak naprawdę, to ludzie nie chcieli, żeby ich rodzinne fotografie znalazły się w filmie o osobie podejrzewanej o poważne przestępstwo - mówi nam jeden z mieszkańców Wysokiej.

Niechętnie o filmie mówi też sołtys wsi, Leszek Pająk. - Wiem, że Polański tu był, byli u jednej z rodzin, ale nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć - ucina rozmowę.

Co wiadomo o życiu małego Romka w Wysokiej?

Chłopiec po likwidacji krakowskiego getta (13 marca 1943 r.) początkowo ukrywał się jako Roman Wilk u rodziny Wilków (z którą miał być rzekomo daleko spokrewniony). Później trafił do innej krakowskiej rodziny: Putków. Sygnały, że za dużo osób interesuje się nowym lokatorem, zmusiły ich do przewiezienia go do krewnych. Od lata 1943 Roman mieszkał już w oddalonej o około 30 kilometrów od Krakowa wsi Wysoka, w krytej strzechą chacie rodziny Buchałów, na zboczu góry Mosiórka.

Buchałowie żyli z uprawy roli i niewielkich dochodów głowy tej rodziny - miejscowego szewca. Tam Roman Polański ukrywał się do jesieni 1944 roku, po czym ponownie wrócił do Krakowa. Wiadomo też, że od Buchałów Polański wracał do Krakowa dwa dni... piechotą.

Na wsi, jak wiemy z książki Jana Kochańczyka "Roman Polański i jego sztuka przetrwania", mały Romek odkrył nowy dla niego świat.

Współczesnym mieszkańcom Wysokiej opowiadali o tym dziadkowie. Stąd wiadomo np., że Romek, mimo iż był "miastowy", to musiał wypełniać gospodarskie obowiązki. Na przykład wypasał jałówkę, najchętniej, jak wspominali we wsi z przekąsem, na cudzej łące.

Karmił też kury króliki, pomagał podczas prac w polu.

Moja babcia wspominała, że Buchałowa była kobietą bardzo dobrą i serdeczną. Opiekowała się chłopcem, choć skarżyła się podobno, że dalecy krewni - Pustkowie prawie nic im nie płacili

opowiada mieszkanka Wysokiej.

O tym, że nie zawsze w Wysokiej było Polańskiemu dobrze świadczy też to, że nieliczne, jak dotąd, opublikowane opowieści sławnego reżysera o tym okresie życia przypominają nieco sceny z z "Malowanego ptaka", książki jego przyjaciela - Jerzego Kosińskiego. Brać jednak trzeba pod uwagę, że Polański, w miarę upływu lat, trochę je modyfikował, co wychwycili potem biografowie.

U Buchałów zajmował "coś w rodzaju komórki za oborą"
Gdy kiedyś zbierał jeżyny, niemieccy żołnierze strzelali do niego z furmanki. Jadał solone kartofle i zacierki, czasem z mlekiem. Gospodyni Buchałowa piekła razowiec z otrębami. Latem natomiast do jedzenia były czereśnie i śliwki.

Do tej pory informacje na temat wojennych lat Polańskiego były skąpe. Jego przyjaciele twierdzili, że on nigdy na ten temat nie rozmawiał. Do wspomnień z tego okresu Polańskiego przekonali dopiero tak naprawdę twórcy "Czarodziejów z Getta".
Udało się im dotrzeć m.in. do potomków rodziny, którzy go ukrywali. Szczegółów nie chcą ujawniać, zostaną pokazane w filmie.

O czym są "Czarodzieje Getta"?

Roman Polański (ur. w 1933 r.) opowiada w nim o dzieciństwie spędzonym pod Wawelem i w okolicach podczas II wojny światowej.
Wspomnieniami w tym filmie dokumentalnym dzieli się również Ryszard Horowitz, jeden z najbardziej znanych na świecie fotografów. Obydwaj od dawna mieszkają poza Polską. Losy Polańskiego z tamtego czasu łączą się z losami Ryszarda Horowitza. Poznali się w getcie, obaj wówczas byli dziećmi. W filmie odwiedzają dawne miejsce i szukają żyjących jeszcze świadków, którzy ich pamiętają.

Wideo

Materiał oryginalny: Mieszkańcy Wysokiej nie chcieli dać zdjęć do filmu z Polańskim - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie