Gra z Tobą to była prawdziwa przyjemność – mówią koledzy o zmarłym bramkarzu, Jacku Felschu, który zginął tragicznie mając 47 lat

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Jacek Felsch był silnym punktem każdego zespołu, w którym występował. Potem swoją wiedzę przekazywał następnym pokoleniom bramkarzy.
Jacek Felsch był silnym punktem każdego zespołu, w którym występował. Potem swoją wiedzę przekazywał następnym pokoleniom bramkarzy. Jerzy Zaborski
Udostępnij:
47-letni Jacek Felsch nie żyje. Tragiczna wiadomość obiegła światek piłkarski 2 października 2021. Chłopak z Kobiernic – jak o nim mówiono – w przygodzie z futbolem związany był głównie z Małopolską i klubach zachodnich rubieży województwa; Kalwarianką, Iskrą Klecza Dolna, Beskidem Andrychów (powiat wadowicki), Niwą Nowa Wieś (powiat oświęcimski).

- Był też przesiąknięty Cracovią, choć występował w niej na drugoligowych boiskach, czyli wówczas na zapleczu ekstraklasy – wspomina Krzysztof Wądrzyk, kolega z wspólnych występów w Iskrze Klecza, obecnie szkoleniowiec Kalwarianki. - To dlatego chętnie pojechał z oldbojami „Pasów” do Myślenic, by rozegrać mecz z rówieśnikami Dalinu z okazji 100-lecia myślenickiego klubu. Gdyby wiedział, że jedzie po śmierć, pewnie by zrezygnował. Los tak chciał. Gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to usiadłby na krześle – dodaje łamiącym głosem szkoleniowiec.

We wszystkich klubach, przez które przewinął się Jacek Felsch, wspominają go jako duszę towarzystwa. Lubił pomagać.

- Pamiętam, że już po oficjalnym zakończeniu przygody z piłką w barwach Niwy Nowa Wieś, poprosiłem „Felka”, by pomógł mi w Beskidzie Andrychów utrzymać zespół w szeregach trzecioligowców, a groził nam spadek. Bez wahania przyszedł na ostatnich pięć spotkań sezonu. Choć zagrał „z marszu”, był pierwszoplanową postacią zespołu i był jednym z ojców utrzymania Beskidu w trzeciej lidze – wspomina Krzysztof Wądrzyk.

Dobrzy znajomi z boiska blisko siebie spędzali minione wakacje. Krzysztof Wądrzyk był w Grzybowie na Bałtykiem, a Jacek Felsch w pobliskim Sarbinowie. Planowali wspólne spotkanie, by porozmawiać o dobrych czasach.

- Tak przekładaliśmy spotkanie, że ostatecznie porozmawialiśmy tylko telefonicznie. To była nasza ostatnia rozmowa. Kiedy dostałem wiadomość o śmierci „Felka” w niedzielny ranek, serce podeszło mi do gardła – opowiada łamiącym głosem Wądrzyk.

Broniąc barwa Kalwarianki świętował z nią awans do III ligi pod wodza Marka Motyki. Potem walczył z Kalwarianką na trzecioligowych boiskach. To był wtedy trzeci szczebel rozgrywkowy w kraju. W Kalwarii przyszło mu przeżyć gorycz spadku, ale stamtąd przeniósł się na sezon do Cracovii.

Pierwszą przygodę z Beskiem „Felek” miał w czasach, gdy prowadził ten zespół Mirosław Kmieć, obecnie asystent Jana Urbana w ekstraklasowym Górniku Zabrze.

- Był duszą zespołu i pomagał trenerowi w pracy, a nie muszę ukrywać, że w ligach regionalnych trener wraz z doświadczonymi piłkarzami stara się zmotywować zespół w trudnych chwilach, a takich przecież nie brakowało – opowiada trener Kmieć. - To, że nie traciliśmy goli, budując solidną markę Beskidu w środku tabeli trzeciej ligi, było w dużej mierze jego zasługą. Jak bramkarz jest solidny i potrafi wybronić więcej niż to, co do niego należy, wtedy inni czują się pewniej.

Feralnego dnia Jacek Felsch wracał z meczu oldbojów Cracovii z Myślenic. Przechodził przez jezdnię w niedozwolonym miejscu na zakopiance. Potrącił go samochód. Już nie wróci do trenerskiej pracy z młodzieżą w Bielsku-Białej i specjalistycznych treningów bramkarskich w zaprzyjaźnionych klubach.

- Myślę, że wielu z dumą powie, że miało przyjemność pracować i grać z Jackiem Felschem – kończy Mirosław Kmieć.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie